daukszewiczHurtowe dostarczanie humoru

O tym czy łatwo jest być Easy Riderem w czasach dobrej zmiany, z Krzysztofem Daukszewiczem rozmawiała Agata Napierska.

Agat Napierska: Pierwszy raz w Piasecznie?

Krzysztof Daukszewicz: Nie, o nie. Wie Pani, przez te wszystkie lata - a jestem już 40 lat na estradzie -  pewnie gdyby tak wziąć i policzyć, to na pewno ponad 10 razy.

AN: A już myślałam, że na mieszkańcach Piaseczna wykorzysta Pan swój żart. Kiedy ktoś Pana zatrzymuje w małym mieście na ulicy i mówi, że skądś Pana zna, to odpowiada Pan z uśmiechem, że jest burmistrzem tego miasta. A tu po prostu Pana znają…

KD: Ależ ja go wykorzystuję. Może nie w Piasecznie, ale czasami tak żartuję. Mówię: jestem burmistrzem, albo wójtem i wtedy, wie Pani jest straszna myślówa… Ale większość mnie jednak poznaje po głosie, bo ja mam bardzo charakterystyczny głos.

AN: Czytałam o tym, że zgodnie ze skalą Piotra Fronczewskiego, należy Pan do osób, których twarz jest znajoma, ale dopiero po głosie rozpoznawalne jest nazwisko. Jednak zastanawiam się, czy to jest ciągle aktualne? Po tylu latach pracy w Szkle Kontaktowym, ile to już lat?

KD: O, będzie 11 lat, ale cały czas rozpoznają mnie bardziej po głosie. Pomimo tego, że oglądalność Szkła jest bardzo duża i to w tej chwili jest publiczność rzędu 800 tysięcy i ciągle rośnie, to jednak jest to w niszowej stacji..

AN: W niszowej stacji? Jak to?

KD: No tak to jest niszowa stacja, nie ma jej na multipleksie, ani telewizji naziemnej. Oglądają Ci, co mają przekaz satelitarny.

AN: No i Internet.

KD:  No chyba coś tam jest w internecie, ale ja dokładnie nie sprawdzałem. Jednak Szkiełko oglądają ludzie o określonym wieku. To jest taki target 50 plus w górę. Dlatego jak chodzę po ulicach, to młodzież mnie w ogóle nie kojarzy.

AN: Może nie wyciąga Pan ręki do młodego widza? Na Facebooku Pana nie ma, na Instagramie i Twitterze Pana nie ma, Pana strona internetowa nie była aktualizowana od 2011,  no i jedyne co znalazłam to fakt, że wszystkie Pana płyty są na Spotify.

KD: To, że są wszystkie moje płyty to ktoś poza mną to zrobił, nie wiem kto. Szczerze mówiąc. Ja się posługuję komputerem, ale nigdy mnie nie wciągnął. Mam tyle jeszcze książek do przeczytania, muzyki do posłuchania, filmów do obejrzenia, że życie w internecie mnie mało interesuje. Już zrobili kiedyś ze mnie oligarchę i właściciela trzech jezior, a ja po prostu stanąłem w obronie tych jezior, więc lepiej tam nie być.

AN: Rozumiem zatem, że jeżeli nie podróżowanie po internecie to podróżowanie w realu. Ile kilometrów już Pan przejechał w tym roku?

KD: ok 50 tysięcy.

AN: A CB Radio działa?

KD: Tak, tak. Jak będzie Pani na moim spotkaniu to tam trochę ze sceny poopowiadam co tam nowego u mobilków się dzieje. Ale wie Pani, że ja już przejechałem ok 2,5 mln km przez życie. I jeszcze trochę pojeżdżę, bo lubię jeździć samochodem, lubię w nim słuchać muzyki, mam tam rzeczy do notowania i dyktafonik, więc dla mnie to jest jeszcze jedno miejsce do pracy. Notuję nawet podczas drogi. Oczywiście jak muszę coś zanotować to zatrzymuję się i notuję, bo pamięć jest ulotna, a czasami padnie w radio jakieś takie zdanie, że jeżeli się tego nie zanotuje, to potem trzeba szalonej rekonstrukcji, aby dojść do tego zdania.

AN: Co tam Pana ostatnio ujęło, w takim razie?

KD: Ostatnio… to nie w samochodzie, ale przysłali mi internetem, że jedna Pani powiedziała, że Pan prezes Kaczyński może być potomkiem króla Chrobrego i to szczerze mówiąc mnie zainspirowało i chyba powstanie coś na ten temat. Jednak nie sądziłem, że aż tak głębokie ma korzenie.

AN: Łato jest być takim Easy Riderem w czasach, gdy Sprawiedliwość i Prawda nie dla wszystkich znaczą to samo?

KD: Nawet wróciłem do tej piosenki. Wprowadziłem ją do regularnego programu, bo wcześniej to miałem przygotowaną na bis. Natomiast ona teraz nabrała takiej aktualności, że praktycznie tam nie ma ani jednego słowa do weryfikacji… niestety. Ale żeby to jedna piosenka… Wczoraj miałem spotkanie z przyjaciółmi. Wziąłem gitarę i śpiewaliśmy stare piosenki i wyszło, że większość tych utworów to brzmiała, jakbym napisał je wczoraj, nawet chyba trochę bez sensu, bo to nie powinno być tak, że ktoś napisze coś 30 lat temu, a to jest nadal aktualne.

AN: Ale jest Pan pewien, że nadal jest aktualne, czy wróciło do aktualności?

KD: Jak go zwał tak zwał. Prawdą jest, że w międzyczasie ten świat bardzo się zmienił, kulturowo, urbanistycznie, a jeżeli te teksty nadal są aktualne, to nie jest dobrze. Okazuje się, że jakiś taki sposób myślenia tak wziął się i ostał. Dla mnie to po prostu przykre, bo to oznacza, że coś się tam zmarnowano po drodze.

AN: Może to jest teraz dobry czas dla takiej PRL-owskiej satyry politycznej.

KD: Wie Pani, dla mnie nigdy nie było problemu bycie satyrykiem. Ja mam różne pomysły na pisanie i to wcale nie musi być pisanie o polityce. Ja to czasami czuję się jak ten jeden z kotów, w tym dowcipie. Dwa koty idą przez pustynię, idą godzinę, idą drugą godzinę, idą trzecią i nagle jeden mówi do drugiego – stary ja nie ogarniam tej kuwety.  I ja się właśnie tak czuję. Czasami już tego nie ogarniam. Dzisiaj mam ze sobą swoją książkę Prosto z ambony, którą wczoraj odebrałem z hurtowni i jeszcze jej nie ma w żadnej księgarni. To są humoreski, moje felietony,  podobno niektóre bardzo śmieszne i praktycznie apolityczne, także można czasem coś takiego napisać. Mało tego, ja to już bym chciał nawet odpuścić tę politykę.

AN: A to da się tak?

KD: No właśnie w moim przypadku nie da się. To jest takie hurtowe dostarczanie humoru. Napisałem taką piosenkę, tj. Ballada o strasznych kredkach. Robi duże wrażenie na słuchających. Jadąc do was dopisałem jeszcze jedną zwrotkę, ale jeszcze jej nie umiem, więc nie będę śpiewał. To jest utwór, który w pierwszej fazie miał 3 minuty, potem 5, teraz ma około 7, ale myślę, że dojdzie do 10 minut, bo to jest piosenka rozwojowa i rozwija się razem z sytuacją, która się dzieje.

AN: No to dopisał Pan coś o nauczycielach pewnie…

KD: Nauczyciele tam są, ale w takiej wersji szczątkowej. Jest tam Minister.

AN: Edukacji?

KD: Akurat nie. Administracji Publicznej i Spraw Wewnętrznych.

AN: To dzisiaj będzie o menelach czy bardziej arystokratyczna korespondencja?

KD: Wszystkiego po trochu, bo mam nowe meneliki, np. strażnik miejski w jednym mieście mi opowiadał, że idzie na służbie przez park i trafił tam na dwóch meneli, którzy pili jakiś wynalazek z gwinta. No i podchodzą patrolem do nich i mówią - Wiecie panowie tutaj nie wolno pić alkoholu w parku, na co jeden z tych meneli mówi – To tylko opinia. Także mamy bardzo zaangażowane społeczeństwo w politykę.

AN: To może pora na kolejną część książki Tuskuland? Proponuję Szydłogród.

KD: Będzie oczywiście, ale pod inną nazwą. To będzie kontynuacja cyklu. Pierwsza książka się nazywała Pamiętnik IV Rzepy, druga to właśnie Tuskuland, a teraz wiosną powinno się ukazać Nareszcie w Dudapeszcie. Pod tym tytułem gramy też – jak się okazuje do końca tego roku – program w Teatrze Kamienica – i dzisiaj też dużo z tego programu zaprezentuję dziś w Piasecznie.

AN: Czego mogę Panu życzyć na chwilę przed występem?

KD: Zdrowia, bo z resztą sobie zawsze radzę.

AN: Dużo zdrowia, w takim razie i oby dobra zmiana Pana nie dosięgnęła.

KD: Już dosięgnęła, jest mnie mniej, a właściwie to w ogóle mnie nie ma w żadnych mediach publicznych, ale roboty mam dużo, wiec aby tylko było zdrowie, a będzie dobrze.

fot. Paweł Górski